poniedziałek, 10 stycznia 2011

morze i plaża!

Nie wiedziałam od czego zacząć...
Pierwszy post, więc powinien dużo mówić o mnie, ale z drugiej strony nie być za bardzo... sama nie wiem za jakie bardzo.. ;)

O czym mam napisać olśniło mnie w trójmiejskiej SKMce... takk znowu coś z PKP związane ;) btw jadąc pociągiem go pisałam!

Przyjechałam w ostatni weekend do 3city na zjazd, i jak wsiadłam do SKM uświadomiłam sobie, jak bardzo stęskniłam się za Trójmiastem i jego całym klimatem, a przede wszystkim za morzem!

I to jest właśnie jest  to, o czym chcę napisać – 
Wybrzeże, morze, zatoka, ocean, duża woda, nawet jezioro (ale takie duże), to to co uwielbiam!

Plaża i tak zwana „wielka woda” wywołują u mnie wewnętrzny spokój, wyłaczam się i żyję przez daną chwilę tylko tym widokiem, tą niczym nie ograniczoną przestrzenią, szumem fal i tą wielkością żywiołu jakim jest woda! Uwielbiam i już!

Mogłabym spacerować plażą godzinami, nie ważne czy ciepło czy zimno, czy jasno czy ciemno, jedyne co jest ważne, żeby nie było tłumu i żebym miała jak przejść ;)

Wschód, zachód, czy pełne słońce, no dobrze by było żeby za bardzo nie wiało jak leżę, bo jak pływam – to spoko. 
Taaaa i tu kolejna kwestia – a mianowicie wszytskie sporty związane z wodą – uwielbiam!
Pływanie w pław (jak woda jest ciepła), windsurfing, żagle, kite – na razie tylko patrzyłam jak inni to robią, ale na bank spróbuję!, czy nurkowanie.
Bardzo lubię i polecam – szczególnie spacery!
Morze i plaża to mój żywioł, koniec kropka. no i fotka!

 Galicia
 Galicia
 Islas Cies
  Islas Cies
  Islas Cies
 Chałupy
 Chałupy
Chałupy
Chałupy

2 komentarze:

  1. Tak w temacie żywiołów to ja lubię ogień, co odkryłem musząc rozpalać swoją kozę w każdy jesienno-zimowy wieczór. Może nie jest tak praktyczny jak duża woda... niewiele można z nim robić po za podgrzewaniem czegoś i gapieniem się w niego, ale właśnie to drugie jest niesamowite. Nie raz łapie się na tym, że zaraz po rozpaleniu ognia w kominku zamykam szybę, patrze się czy już się właściwie pali i tak zostaje na dobrych kilkanaście/dziesiąt minut. Niczym w stanie hipnozy wpatrzony w coraz to większe i przeistaczające się formy płomienia odpływam w nicość... piękny stan. Jakoś w dzisiejszym świecie niewiele osób obcuje z ogniem zbyt często... taki palacz w kotłowni, harcerz przy ognisku i ja przy kozie, a reszta gapi się w te pixele na lcd'ekach.

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, ogień ma w sobie... ogień i moc! popieram w 100% i polecam takie gapienie się również!

    OdpowiedzUsuń

Twoja uwaga jest cenna!