"Edukacja jest naj-wa-żnie-jsza!" Mówiła zawsze mamusia, ano dobrze mówiła...
Kwestia tylko, o jakiej edukacji mówimy. Edukacja empiryczna the best jest – zobaczyć, dotknąć, przeżyć, zapamiętać i... NIE zapomnieć – w takie sposób mogę się edukować przez całe życie! Podróżowanie jest 1000 razy efektywniejsze niż jakieś tam słowa.
Tak pamiętałam Espeñę w LO:
A to moja pamięć po autostopowej wycieczce:
Na owej wycieczcie zajadałam się ośmiornicami...
Zobaczyłam, że Barcelona jest cudowna również nocą...
I że Gaudi wielkim architektem był!
Przeżyłam też walkę Campeones o Mistrzostwo Świata i ich wielkie świętowanie przez kolejny tydzień.
Takie rzeczy tylko na żywo – więc zobacz, przeżyj, dotknij, poczuj!
Tak czy owak, z książki czy z reala, ile edukować się nie bedziemy, to i tak głupi umrzemy. Koniec, kropka!

Masz rację co do edukacji.. Najgorsze jest to, że system uczy nas rzeczy nie przydatnych, które zapominamy, a tego co jest naprawdę potrzebne musimy nauczyć się sami..
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci tego Erasmusa w Hiszpanii :)
Pozdrawiam!